Z filiżanką kawy

Z filiżanką kawy

17 września 2015

Czas na podsumowanie sierpnia – inspiracje i ulubieńcy



(okej, mamy połowę września, tak?)

To był najgorszy miesiąc mojego życia. Przysięgam! Albo pracowałam albo umierałam z gorąca. Tworząc sobie cele na sierpień nie wzięłam pod uwagę czynników fizycznych i atmosferycznych, toteż wszystkie plany szlag trafił. I szczęśliwa jestem, że już mamy wrzesień.
  1. Udało mi się przeczytać dwie książki. „Dotknij Boga” i wywiad rzekę z doktorem Chazanem „Prawo do życia. Bez kompromisu”. Pierwszą już poleciłam z całego serca, po drugą sięgnęłam z ciekawości i polecam zarówno zwolennikom i przeciwnikom doktora. Dobrze jest zobaczyć obie strony medalu.
  2. Miałam napisać notkę nt. serialu „Czas honoru”. Napisałam :) Czeka na edycję i wyląduje na blogu w odpowiednim czasie.
  3. „Blow” z Deppem w roli głównej spełnił moje oczekiwania. Film jest już dość stary (2001 rok), miejscami trochę przydługi, ale oglądało mi się go bardzo przyjemnie. Oczywiście, o ile film o handlu kokainą może być przyjemny. Nie zafascynował mnie tak, żeby powstała recenzja, aczkolwiek chętnie przeczytałabym książkę na ten temat.
  4. Przez Klaudynę Hebdę mam małego bzika na punkcie ziół. Zawsze podobały mi się tematy związane z ziołami, naturalnymi sposobami leczenia itd. Zawsze też myślałam, że jest to niesamowicie skomplikowana kwestia, a okazuje się, że tak naprawdę potrzeba bardzo niewiele.
  5. Miałam odmienić życie mojej sypialni. To wkrótce nadejdzie, a teraz inspiracje!

Skończyliśmy na sypialni. Lubicie oglądać ładne wnętrza? Ja ciągle zastanawiam się, jak urządzę mój wymarzony dom, wszędzie podpatruję rozwiązania praktyczne i kolorystyczne. To zdjęcie natomiast powaliło mnie na kolana, po czym zawisło na pulpicie pod nazwą „sypialnia – kolorystyka”

Fototapeta z górskimi szczytami na niebieskiej ścianie skradła moje serce na zawsze. Obawiam się, że tak intensywny niebieski będzie za zimnym kolorem na sypialnię, dlatego szukam możliwości ocieplenia wizerunku. Choć ten koc na niepościelonym łóżku sprawia bardzo przytulne wrażenie.
Druga część zdjęcia urzekła mnie jeszcze bardziej. Zastanawiam się na ile praktyczna jest taka łazienka i stwierdzam, że zdecydowanie za mało praktyczna jak na mnie. Ale zakochać się nie grzech.

Przy pomocy koleżanki z pracy, Klaudyny i Akademii witalności na nowo odkryłam czarnuszkę. W czasach, gdy moja mama piekła chleb, zaczęła dodawać ją do każdego przepisu i dla mnie bezwątpienia była to najlepsza rzecz w domowych wypiekach. Olej z czarnuszki wylądował na liście życzeń, a ziarenka dodaję niemal do wszystkiego – ziemniaków, sałatek, kanapek, mięsa.

O tym, dlaczego czarnuszka jest wspaniała, przeczytacie tutaj. Jednak bez czytania trzeba stwierdzić, że nazwa adekwatna do nasionka.

I na koniec – reklama. Lubię dobre reklamy. Nie wiem, co twórcy mieli na myśli, ale właściwie to nie jest ważne, gdy patrzę na efekt.
A Ty? Czego szukasz?


Wyszło chaotycznie, tak jak wszystko w sierpniu (mimo, że mamy połowę września). Nie będzie lepiej. Ja po prostu jestem chaotyczna i niezorganizowana, tylko udaję, że się staram ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz